Kiedy Karol Nawrocki chwalił się sprawnością fizyczną, udawało się to zrobić tak, żeby wyborca pomyślał sobie: „o, silny facet, nie boi się walczyć, Trzaskowski to przy nim ciamajda”, a nie: „o, Nawrocki nabija się z Trzaskowskiego, że jest ciamajdą”. Różnica niby drobna, ale decyduje o wszystkim.