Z Betlejem do Polski. Szesnaście dni, by znów być dzieckiem
Najpiękniejszy moment? Chyba wtedy, gdy wsiedliśmy do autobusu w Ammanie. Dzieci zaczęły się uśmiechać. Wiedziały, że najtrudniejsze już za nami – mówi s. Szczepana Hrehorowicz, dyrektorka Domu Pokoju w Betlejem. Kilka godzin wcześniej stali na przejściu granicznym między Palestyną a Izraelem. Zmęczeni, wielokrotnie kontrolowani, niepewni, czy uda się zdążyć na samolot. Kilka dni później biegali już po plaży nad Bałtykiem, i śmiali się jak dzieci, które choć na chwilę mogły zapomnieć o wojnie.